Zamknąłem drzwi i usiadłem za moje biurko. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
-Proszę!
Do pomieszczenia weszła Jade.
-Kochanie, stęskniłeś się?
-Tak oczywiście- skłamałem.
Wcale za nią nie tęskniłem. Sam nie wiem dlaczego. Kiedyś myślałem, że razem stworzymy rodzinę. Ale teraz jest inaczej.
-Kochanie, słuchasz ty mnie?
-Tak, tak oczywiście- znowu skłamałem.
-To co o tym myślisz?- spytała.
-Sądzę, że nowa guwernantka przypadnie Violetcie do gustu.
Próbowałem odgadnąć temat. Jedyne co przyszło mi go głowy to Angie. Nie wiem dlaczego. Ona miała w sobie coś, co mnie przyciągało. Chwila. Co ja mówię? Ogarnij się German! Masz przecież narzeczoną. No prawie. Zamierzałem jej się wkrótce oświadczyć. Może tak za miesiąc, dwa.
-Głuptasku, przecież ja mówiłam o naszym ślubie. To kiedy mi się oświadczysz?- powtórzyła.
-Eeee...
-German musimy porozmawiać- powiedział Ramallo otwierając drzwi.
Ufff... Całe szczęście, że on ma takie wyczucie chwili. Nie wiem co bym bez niego zrobił.
-To może ja już pójdę- rzuciła Jade wychodząc.
-Nadal chcesz się z nią żenić?- spytał Ramallo, gdy upewnił się, że moja przyszła narzeczona nie podsłuchuje, jak to miała w zwyczaju.
-Sam już nie wiem. Może chodźmy już na kolację?- powiedziałem próbując zmienić temat.- Dzisiaj będziemy mieć gościa.
-Kogo takiego?
-Pamiętasz Leona?
-Skąd go wziąłeś?
-Spotkałem go, kiedy szukałem Violetty- wyjaśniłem wstając.- To co idziemy?
*Po kolacji*
Jak zawsze po posiłku udałem się do swojego gabinetu. Chciałem pobyć chwilę sam. Jednak to nie było mi pisane. Samotnością mogłem nacieszyć się jakieś pięć minut? Po tym czasie usłyszałem nieśmiałe pukanie do drzwi. Myśłałem, że to Ramallo.
-Wejdź Ramallo!
-Tylko, że to ja- powiedziała Angie wchodząc.- Muszę z panem porozmawiać...
__________________________________________________
Ten rozdział trochę nudny ;/ Ale za jakieś 2-5 rozdziałów będzie się działo ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz