leonetta

leonetta

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział VII

Zamknąłem drzwi i usiadłem za moje biurko. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.
-Proszę!
Do pomieszczenia weszła Jade. 
-Kochanie, stęskniłeś się?
-Tak oczywiście- skłamałem. 
Wcale za nią nie tęskniłem. Sam nie wiem dlaczego. Kiedyś myślałem, że razem stworzymy rodzinę. Ale teraz jest inaczej.
-Kochanie, słuchasz ty mnie?
-Tak, tak oczywiście- znowu skłamałem.
-To co o tym myślisz?- spytała.
-Sądzę, że nowa guwernantka przypadnie Violetcie do gustu.
Próbowałem odgadnąć temat. Jedyne co przyszło mi go głowy to Angie. Nie wiem dlaczego. Ona miała w sobie coś, co mnie przyciągało. Chwila. Co ja mówię? Ogarnij się German! Masz przecież narzeczoną. No prawie. Zamierzałem jej się wkrótce oświadczyć. Może tak za miesiąc, dwa.
-Głuptasku, przecież ja mówiłam o naszym ślubie. To kiedy mi się oświadczysz?- powtórzyła.
-Eeee...
-German musimy porozmawiać- powiedział Ramallo otwierając drzwi.
Ufff... Całe szczęście, że on ma takie wyczucie chwili. Nie wiem co bym bez niego zrobił. 
-To może ja już pójdę- rzuciła Jade wychodząc.
-Nadal chcesz się z nią żenić?- spytał Ramallo, gdy upewnił się, że moja przyszła narzeczona nie podsłuchuje, jak to miała w zwyczaju.
-Sam już nie wiem. Może chodźmy już na kolację?- powiedziałem próbując zmienić temat.- Dzisiaj będziemy mieć gościa.
-Kogo takiego?
-Pamiętasz Leona?
-Skąd go wziąłeś?
-Spotkałem go, kiedy szukałem Violetty- wyjaśniłem wstając.- To co idziemy?
*Po kolacji*
Jak zawsze po posiłku udałem się do swojego gabinetu. Chciałem pobyć chwilę sam. Jednak to nie było mi pisane. Samotnością mogłem nacieszyć się jakieś pięć minut? Po tym czasie usłyszałem nieśmiałe pukanie do drzwi. Myśłałem, że to Ramallo. 
-Wejdź Ramallo! 
-Tylko, że to ja- powiedziała Angie wchodząc.- Muszę z panem porozmawiać...
__________________________________________________
Ten rozdział trochę nudny ;/ Ale za jakieś 2-5 rozdziałów będzie się działo ;)

Ciekawostka ;)

http://www.youtube.com/watch?v=kfVRrOPzrr0 <--- Śpiewa Lena z Violetty "Tu Eres Mi Canción"

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział VI

Na początku śpiewałam trochę nieśmiało, ale przy następnych wersach nabierałam coraz większej odwagi.  -I jak?- spytałam gdy skończyłam.
-To było...
-Strasznie?- przerwałam mu.
-Nie, nie- zaprzeczył.- To było przepiękne. 
-Cieszę się, że ci się podobało. 
-Mogę się ciebie o coś spytać?- spytał po dłuższej chwili.
Nic nie odpowiedziałam. Tylko przytaknęłam głową. Byłam ciekawa o co takiego chciał mnie spytać. Może chce, abym została jego dziewczyną? Ogarnij się Violu. Na pewno nie jestem w jego typie. Przecież on chodził z Ludmiłą. A z tego co słyszałam, ona zachowuje się jak diva. Ona i ja to totalne przeciwieństwo. 
-Czemu nie chcesz chodzić do studia?
-Mój tata nie chce, abym poszła w ślady mojej mamy- powiedziałam po długim namyśle. 
Nie przyszło by mi to do głowy, że on się mnie o to zapyta. Myślałam, że nikogo nie obchodzi to czego ja chce. A teraz? Przynajmniej Leona to interesuje. 
-A ty byś chciała śpiewać?- pytał dalej.
-Czy bym chciała? Marzę o tym, aby móc śpiewać i tańczyć na scenie- prawie to wykrzyczałam.
-A czemu się nie zapiszesz na przesłuchanie?
-Mój tata w życiu się na to nie zgodzi- wyjaśniłam.
-Przecież nie musi o tym wiedzieć.
-Ale i tak się dowie. 
-Grasz na czymś?- wypytywał.
-Uczę się grać na pianinie.
-To może przekonaj tatę, by pozwolił ci się tu uczyć grać, a tak naprawdę będziesz chodzić do studia?- zaproponował.
-Dobry pomysł. Od razu idę z nim porozmawiać. To do jutra?
-Do jutra- powiedział z uśmiechem i pocałował mnie w policzek.
*German*
Od progu przywitał mnie Ramallo, informując mnie, że ktoś na mnie czeka w moim gabinecie. Przyszła mi na myśl tylko jedna osoba- nowa guwernantka Violetty. 
-Dzień dobry- przywitałem się otwierając drzwi.- Może przejdziemy od razu do konkretów. Chce wiedzieć co robi moja córka, o każdej porze. Nie może śpiewać i tańczyć. 
-Ale o czym pan mówi?- spytała zdziwiona.  
 Wtedy po raz  pierwszy na nią spojrzałem. Była piękna.
Jej długie, lekko kręcone, brązowe włosy opadały swobodnie na ramiona. Unikała mojego spojrzenia. Jakby się czegoś bała. Nie wiem dlaczego, ale nie mogłem wydusić z siebie słowa. Po chwili dopiero odzyskałem głos.
-Przecież jest pani nową guwernantką Violetty, tak?
-Ee...- jakby zaniemówiła. Spojrzała się na mnie.- Tak, tak jestem jej nową guwernantką.
-Proszę przyjść jutro, by ją poznać.A tak wogle jak masz na imię?-spytałem otwierając drzwi.
-Angie- powiedziała z uśmiechem wychodząc.
Zamknąłem drzwi i usiadłem za moje biurko. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. 
-Proszę!
Do pomieszczenia...
  ______________________________________________
Już rozdział VI ;)) Może jeszcze dzisiaj pojawi się VII :D

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział V

Otworzyłam drzwi i zobaczyłam tamtego chłopaka, który patrzył się na mnie w Studio.
-Cześć, jestem Tomas-przedstawił się.
-Eee... Pomóc w czymś?
-Możemy porozmawiać?
-Nie,nie, nie- prawie krzyknęłam.- Nie możesz. Jestem z kimś  już umówiona.
-Z kim?- spytał.
-Ze mną- usłyszeliśmy głos za chłopakiem. Znałam jego właściciela. Rozpoznałabym go nawet przez sen.
-Leon!- powiedziałam z uśmiechem. On także się uśmiechnął.
-To ja już pójdę- oznajmił Tomas, po czym zniknął mi z pola widzenia.
-Ślicznie wyglądasz- powiedział chłopak całując mnie w policzek.
-Dziękuje- zarumieniłam się.
-Violetto, kto przyszedł?- usłyszałam głos mojego taty.
Po chwili był już w salonie. Przywitał się z brunetem i zaprosił nas do stołu.
*Tomas*
Nie mogłem przestać myśleć o tej dziewczynie. Z tego co pamiętam ma na imię Violetta. Kiedy śpiewała wtedy w Studio poczułem się... sam niewiem. To było niedoopisania. Zatopiłem się w jej głosie. Jakby cały świat przestał istnieć. Liczyła się tylko ona. To niemożliwe, abym się w niej zakochał. A może...
-Tomi! Tu jesteś! Wszędzie cię szukałam!- usłyszałem krzyki jakiejś dziewczyny, które wyrwały mnie z zamyśleń. Jak się okazało, była to Ludmiła.
-Coś się stało?- spytałem z grzeczności.
-Tak- powiedziała, robiąc jedną z ze swoim smutnych minek. I zaczęło się. -Chodzi o Leona. Nie jesteśmy razem tylko dwa dni, a już znalazł jakąś nową żmiję.
-Nie mów tak o Violetcie!- nawet nie wiem dlaczego wybuchłem. Może na prawdę ją kocham?
-Tomi ty też ją bronisz?- spytała udając smutek, który jej trochę nie wyszedł.
Nie miałem ochoty z nią dłużej rozmawiać. Na szczęście zobaczyłem Francescę. Szybko do niej podbiegłem. Szepnąłem, żeby mnie uratowała i na szczęście się zgodziła. Podeszła do blondynki i coś do niej powiedziała. Ludmiła jak poparzona uciekła od niej. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Kiedy Fran przyszła do mnie spowrotem spytałem co jej takiego powiedziała. Ona na to, że kiedyś mi powie. Ja tylko się uśmiechnąłem i razem ruszyliśmy do "Resto", gdzie pracował jej brat.
*Violetta*
Kolacja minęła nam w milczeniu. Jak bardzo bym nie chciała, mój wzrok cały czas wracał do Leona. On też cały czas się na mnie patrzył. Po zjedzonym posiłku zaprosiłam chłopaka do mojego pokoju. Zgodził się bez wahania. 

-Sama to skomponowałaś?- spytał biorąc jeden z tekstów leżących na biurku.- Y vuelvo a despertar. En mi mundo ,siendo lo que soy.Y no voy a parar, ni un segundo, mi destino es hoy- przeczytał.
-Beznadziejny nie?
-Nie... Jest świetny- powiedział podając mi tekst.- Zaśpiewasz?
-Nie tutaj.
-Czemu?- zdziwił się.
-Mój tata nie chce, żebym śpiewała.
-Dlaczego? Przecież masz talent po mamie.
-Właśnie dlatego- powiedziałam spuszczając głowę.- Może pójdziemy się przejść?
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął i ruszył w stronę wyjścia. Poszłam za nim. Oznajmiłam tacie, że wychodzę. On tylko powiedział, że nowa guwernantka pojawi się jutro z samego rana. W drodze do parku myślałam, czy ona będzie taka sama jak poprzednia. Może będzie inna? Jeśli tak, to będzie pierwszą guwernantką, którą polubiłam :D. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Leona.
-To co zaśpiewasz?
-Co?- spytałam kompletnie nie wiedząc o co chodzi.
-Spytałem czy zaśpiewasz?- powtórzył z uśmiechem.
-Nie mam podkładu.
-Mogę ci go zagrać. Mam w tablecie taką aplikację- powiedział szukając urządzenia w swoim plecaku, który dopiero teraz zauważyłam. -Dasz mi nuty?
-Tak, tak oczywiście- powiedziałam podając mu tekst.
Leon usiadł na jednej z ławek. Zrobiłam to samo. Po chwili zaczął grać. http://www.youtube.com/watch?v=xMDmZsllggg  <Włącz> Na początku śpiewałam trochę śpiewałam nieśmiało, ale przy następnych wersach nabierałam coraz większej odwagi. 
-I jak?- spytałam gdy skończyłam.
_____________________________________________________
Ten rozdział jest długi:) Dziś rano miałam wenę dlatego pojawił się tak wcześnie;) Next prawdopodobnie wieczorem ;D

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział IV

*Leon*
-Czyli mogę się z nim jutro spotkać?- spytała z nadzieją w głosie. Jej chyba także na mnie zależy.
-Oczywiście, że tak. Leon może przyjdziesz dzisiaj na kolację?
-Nie chcę się narzucać- odpowiedziałem niepewnie.
-No przyjdź, proszę- nalegała Violetta.
Jej nie odmówię. Tylko kiwnąłem głową na znak, że się zgadzam. Od razu zauważyłem uśmiech na twarzy dziewczyny.
-Violu  musimy już iść, musisz wybrać nową guwernantkę- powiedział po dłuższej chwili German.
-To do zobaczenia wieczorem- dodałem po czym udałem się do domu.
*Violetta*
Czy tata zawsze musi przyjść w nieodpowiednim momencie?! No trudno. Ale zaraz co on powiedział? Że mam wybrać nową guwernantkę? Yeah! Nareszcie!  Ciekawe kto ją zastąpi. Tak wiem. Tata mówił, że ja mam wybrać, ale znając go i Jade ( Jego przyszłą narzeczona) nie będą się liczyć z moim zdaniem. Z resztą tak jak zawsze. Jak tylko wróciłam poszłam do mojego pokoju. Napisałam trochę w pamiętniku o Leonie. Dziwne. Nie mogłam przestać o nim myśleć. To niemożliwe, ale chyba się w nim zakochałam. Ale on nie może się o tym dowiedzieć. Pewnie mnie wyśmieje. A może on czuje to samo? Na pewno nie. Tak myśląc nieświadomie namalowałam jego portret. Wyszedł mi on nawet nieźle. Spojrzałam na zegarem.
-To już szósta?!- krzyknęłam i szybko pobiegłam do szafy szukać ciuchów. Wachałam się nad dwoma strojami:
























Długo myślałam nad wyborem odpowiedniego stroju. W końcu wybrałam fioletową spódniczkę i lekko różową bluzkę. Ledwie skończyłam się ubierać zadzwonił dzwonek. Szybko zbiegłam je otworzyć. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam...
_________________________________________________________________________
Kolejny rozdział jutro bo mnie wyganiają od kompa. Papa dobranoc:*

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział III

-Maria- usłyszałam cichy głos Angie.
-Słucham?- spytałam z niedowierzaniem.
-Nie nic, tak tylko powiedziałam- powiedziała nerwowo. Może to niegrzecznie oceniać od razu, ale ona wydaje mi się dziwna.
-Możemy już usiąść?- spytał Leon.
-Tak, tak oczywiście.
Chłopak wziął mnie za rękę i zaprowadził na wcześniejsze miejsce. Nie wiem dlaczego jeden z uczniów studia cały czas się na mnie patrzył. Wyglądał on tak:
 Nie wiem, może byłam brudna twarzy. Myślałabym tak dłużej, ale zadzwonił dzwonek. Razem z Leonem udaliśmy się do wyjścia. Kiedy wyszliśmy już budynku spytałam:
-Masz mi za złe to, że cię przytuliłam?
-Nie, przecież byłem ci coś winny- powiedział pokazując jeden z jego cudownych uśmiechów.
-Przecież to nie było nic takiego- również się uśmiechnęłam.- A poza tym dobrze kłamiesz.
-Tylko, że połowa tego co powiedziałem, była prawdą- przyznał spuszczając głowę.
-Która połowa? O tym, że...
-Violetta! Tu jesteś!- przerwały mi znajome krzyki. A kogo? No kogo by innego, jak nie mojego taty.-Wszędzie cię szukałem! Gdzie t... Leon?
-Pan Castillo?- spytał szatyn.
-Zaraz, to wy się znacie?- spytałam zdziwiona.
-Twój tata robi interesy z moim- wytłumaczył.
-Tak- zgodził się German.- Leon to dobry chłopak.
-Czyli mogę się z nim jutro spotkać?- spytałam z nadzieją w głosie.
*Leon*
Już miałem wyznać Violetcie, że się w niej zakochałem. Wiem śmieszne nie? Przecież znamy się nie cały dzień, a ja już wiem, że ją kocham. Może to miłość od pierwszego wejrzenia? To co do niej poczułem, kiedy zobaczyłem ją przy wejściu było niedoopisania.Ale wracając do tematu. Chciałem powiedzieć Violi co do niej czuje, ale jak zwykle coś musiało nam przeszkodzić. Jak się okazało German szukał Violetty. Tak znam go. Pracuje z moim tatą.
-Violetta! Tu jesteś!Wszędzie cię szukałem! Gdzie t... Leon?
-Pan Castillo?- spytałem.
-Zaraz, to wy się znacie?- spytała zdziwiona.
-Twój tata robi interesy z moim- wytłumaczyłem.
-Tak- zgodził się German ze mną.- Leon to dobry chłopak.
-Czyli mogę się z nim jutro spotkać?- spytała z nadzieją w głosie. Jej chyba także na mnie zależy.
-Oczywiście, że tak. Leon może przyjdziesz dzisiaj na kolację?
_________________________________________________________________________
I jest rozdział III. IV już jutro. Czy Leon się zgodzi?

piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział II

Ale tego dnia spotkała mnie jeszcze jedna niespodzianka. Leon zaprosił mnie do studia na jedne zajęcia. Była to lekcja śpiewu. Prowadziła ją Angie. Kiedy weszłam do sali wszystkie oczy skierowały się na mnie. Gdyby nie to, że Leon ciągnął mnie za rękę to pewnie bym stamtąd uciekła. Kiedy razem z brunetem usiedliśmy usłyszałam za sobą głos:
-I co? Już sobie znalazłeś nową dziewczynę?
Spojrzałam na jego właścicielkę. Była to blondynka. A wyglądała tak:
Leon spojrzał  na mnie wzrokiem "Mogę?". Nie wiedziałam dobrze o co mu chodzi, ale nawet nie wiem czemu zgodziłam się.
-Ludmiło, przedstawiam ci moją pierwszą miłość, Violettę. Znamy się od dzieciństwa- skłamał.
-Ale przecież mówiłeś, że to ja...
-Dzień dobry!- powiedziała podejrzewam, że Angie.- Dzisiaj będz...- urwała bo spojrzała na mnie.- Jak się nazywasz?
-Kto ja?- spytałam z niedowierzaniem. Kobieta kiwnęła głową.- Violetta Castillo.
-Castillo- powtórzyła.- Może nam coś zaśpiewasz?
-Ale ja nie umiem- powiedziałam cicho.
-Umiesz- szepnął mi na ucho Leon.- Jak chcesz to mogę z tobą zaśpiewać.
-Zrobisz to dla mnie?- spytałam niepewnie.
-Dla ciebie wszystko- powiedział z uśmiechem.
-Proszę pani mogę zaśpiewać z Leonem?- Angie kiwnęła głową, że się zgadza.
Chłopak podszedł do keyboardu i zaczął grać: http://www.youtube.com/watch?v=oM4dB-Kbnn4  <Włącz>  
Leon:Es por lo momentos que parezco invisible
Razem:Y solo yo entiendo lo que me hiciste
Leon:Mirame bien, dime quien es el mejor

Leon:Cerca de ti, irresistible
Razem:Una actuacion, poco creible
Leon:Mirame bien, dime quien es el mejor



Razem:
Hablemos de una vez
Yo te veo pero tu no ves
En esta historia todo esta al reves
No me importa esta vez
Voy Por Ti , Voy..
Hablemos de una vez
Siempre cerca tuyo estare
Aunque no me veas mirame,
No me importa esta vez
Voy Por Ti
Voy Por Ti
Voy Por Ti
Voy Por Ti
Nie wiem dlaczego, ale przytuliłam go. On ku mojemu zdziwieniu to odwzajemnił.
-Maria- usłyszałam cichy głos Angie.
-Słucham?- spytałam z niedowierzaniem.
____________________________________________________________________
I jest rozdział II. III Pojawi się jutro:)

Rozdział I

*Violetta*
I znowu z Buenos Ares! Jak ja kocham to miasto! Kiedy byłam mała mieszkałam tutaj. Potem moja mama zmarła i przeprowadziliśmy się do Madrytu. Mam nadzieję, że odnajdę się w tym mieście. Tak jak w tamtym. W drodze do starego domu zauważyłam duży budynek z napisem "Studio 21". Ciekawe co tam jest. Może jakaś szkoła?
-Tato co to jest "Studio 21"?- spytałam się. 
Nie usłyszał. Ciekawe o czym tak myśli.
- Tato!- powtórzyłam głośniej. 
-Tak?- ocknął się. 
-Violetta pytała się o to "Studio 21" cokolwiek to jest- odezwała się moja guwernantka, za którą niezbyt przepadałam. 
-Ach to... to jest taka szkoła muzyczna, do której nie pójdziesz- uprzedził tata. 
-Ale skąd wiesz jakie ja chce zadać pytanie? 
-Kochanie,- zwrócił się do mnie.- znam cię od 17 lat, więc wiem, że zadasz takie pytanie. 
-Ale tato... 
-Żadnego ale. 
-Dobra skoro tak to ja się do ciebie nie odezwę- powiedziałam odwracając głowę. 
-Czyżby?- zaczął mnie łaskotać. 
Próbowałam się nie śmiać, ale nie potrafiłam. To było silniejsze ode mnie. Nagle tata przestał. Otworzyłam oczy, aby zobaczyć powód "zawieszenia broni" jak to nazywaliśmy. Zobaczyłam jak mój tata wysiada z samochodu. Wyjrzałam za okno. Okazało się, że byliśmy pod domem. Szybko odpięłam pas i zrobiłam to samo co tata i reszta. Wzięłam walizkę od kierowcy i ruszyłam w stronę domu. W drzwiach powitali mnie Olga i Ramallo. Szybko ich przytuliłam i spytałam gdzie jest tata razem z guwernantką. Dowiedziałam się tylko, że rozmawiają, bo kobieta chce odejść. "Super, w sumie to nigdy jej nie lubiłam"- pomyślałam. Zawiadomiłam Olgę, że wychodzę się przejść. Nie czekając na odpowiedz szybko wybiegłam z pomieszczenia. Postanowiłam, że udam się do "Studio 21". Cały czas miałam ten budynek w głowie. Droga do niego nie była taka trudna. Kiedy chciałam wejść do środka usłyszałam piękny męski głos: 
-Pomóc ci w czymś? 
Odwróciłam się i zobaczyłam jego właściciela. Był trochę wyższy ode mnie, i wyglądał tak:http://i.pinger.pl/pgr450/433c468e000ad8b951e82c73/JORGE.jpg. Mimowolnie się uśmiechnęłam. 
-Tak, to znaczy nie, znaczy wprowadziłam się niedaleko i chciałam trochę pozwiedzać- nie potrafiłam złożyć moich słów z zdanie. 
-Rozumiem... chyba- zaśmiał się. 
-A tak wogle jestem Violetta- przedstawiłam się. 
-Leon- powiedział ze swoim pięknym uśmiechem.- Może dasz się zaprosić na mały spacer po okolicy? Pokaże ci gdzie co jest. 
-W sumie wiem gdzie co jest, bo kiedyś tu mieszkałam, ale z chęcią się z tobą przejdę- powiedziałam i uśmiechnęłam się najpiękniej jak umiem. 
Spacerowaliśmy tak chyba z dwie może trzy godziny. I przez ten cały czas rozmawialiśmy i lepiej się poznawaliśmy. Powiedziałam mu nawet o mojej mamie. O tym, że była piosenkarką. Nie wiem nawet kiedy umówiliśmy się na następny dzień. Ale tego dnia spotkała mnie jeszcze jedna niespodzianka. Leon zaprosił mnie do studia na jedne zajęcia. Była to lekcja śpiewu. Prowadziła ją Angie...
___________________________________________________________
 I jest rozdział I rozdział drugi już niedługo :)