leonetta

leonetta

środa, 18 czerwca 2014

Rozdział XV

*Violetta*
Zauważyłam, że samochód taty mija restaurację. Pożegnałam się z Angie i nic jej nie wyjaśniając, wybiegłam z pomieszczenia. Chciałam znaleźć się w domu szybciej niż tata. Nie miałam ochoty na jego wyjaśnienia. Gdy minęłam bramę, wyciągnęłam z torebki telefon. Miałam trzy wiadomości: od taty, Leona i jakiegoś nieznanego numeru. Po kolei je odczytałam i odpisałam na nie:


Ostatnią usunęłam od razu. Nawet nie miałam ochoty dowiadywać się kim ten ktoś jest. Wiem jedno. To jakiś nachalny typ.
*Ludmiła*
Rozciągnęłam swoje obolałe ciało na gorącej od słońca ławce i czekając na swojego "Towarzysza" popijałam zimną wodę niegazowaną, którą wcześniej przyniosła mi Nathalia. Gdy tylko się zjawił podniosłam się i spojrzałam na niego z niesmakiem. Wyglądał jakby się ze mnie nabijał.
-Z czego się śmiejesz?!- krzyknęłam.- Chcesz ją zdobyć czy nie?
Od razu zmienił wyraz twarzy. Z satysfakcją wróciłam na swoje wcześniejsze miejsce.
*Violetta*
Poranne słońce obudziło mnie ze snu. Śniła mi się piosenka, piękna i inspirująca, mówiąca coś więcej niż kocham. Wstałam ociężale z łóżka i ubrałam się w to:
Wyjęłam  mój pamiętnik i próbowałam przypomnieć sobie słowa i melodię, ale nie potrafiłam. Znałam je, ale jednocześnie były mi obce.
Wyszłam z domu i pogrążona w myślach ruszyłam do Studia21. Gdy przekroczyłam próg szkoły usłyszałam melodię ze snu. Pobiegłam do sali Beto.

sobota, 17 maja 2014

Rozdział XIV

-Skąd wiesz ile mam lat?- zdziwiłam się.
-Właśnie skąd?- dołączył do mnie mój tata. Choć raz się zgadzamy.- Przecież ci tego nie mówiłem.
 Angie przez chwilę przyglądała nam się z zakłopotaniem. Wzięła oddech i w chwili gdy chciała nam to wyjaśnić Jade wbiegła do salonu.
-Kochanieński musimy omówić nasz ślub- powiedziała, ciągnąc go do jego gabinetu. 
  Westchnęłam. Pobiegłam do swojego pokoju, zamykając drzwi na klucz.
*Dwa dni później* *Leon*
 Słońce świeci, oświetlając moją różaną twarz. Zakładam na nos przeciwsłoneczne okulary, ruszam w dalszą wędrówkę. Myślę o tym co wydarzyło się ostatnio. Do Studia przyjeżdża dzisiaj nowy uczeń. Pochodzi z Włoch. Podobnie jak Francesca. 
Z zamyśleń wyrywa mnie głos Violetty. Szatynka podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Złapałem ją za rękę i oboje ruszyliśmy w kierunku wejścia  do szkoły.
*Violetta*
-Dobrze dzieciaki, chciałbym przedstawić wam Federico- powiedział Pablo.
Do auli wchodzi szatyn, o wysoko postawionej grzywie. Skądś go kojarzyłam. Przypominam sobie zdjęcia, które kiedyś znalazłam w pamiętniku mamy. Zatrzymuję się przy jednym.
-Fede!- krzyczę, rzucając się na niego.
-Violetta- uśmiecha się, obejmując mnie w tali.
Czuję na sobie wzrok wszystkich zgromadzonym, w tym Leona.
-Jak się miewasz kuzynie?- spytałam.
Usłyszałam głośnie westchnięcie ulgi. Posyłam mojemu chłopakowi roześmianą minę. Po chwili czuję jego ciepłe ręce na moich biodrach.
-Bardzo dobrze, współlokatorko- zaśmiał się, pokazując swoje białe zęby.
-Będziesz u mnie mieszkać?- uśmiecham się. Włoch przytakuję.- Ale fajnie!
-A ty to?- spytał, wskazując na chłopaka koło mnie.
-Leon, chłopak Violetty- przedstawił się.- To jak się tu dostałeś? Zapisy do studia skończyły się dwa dni temu.
-Jestem tutaj za jakiegoś Tomasa- wyjaśnił.
-Tomas wyjechał?- spytała Fran, podbiegając do nas.
-Na to wygląda- odpowiada jej.- Miło mi cię poznać...
-Francesca- powiedziałam za przyjaciółkę.
-Włoszka?- uśmiechnął się.- Czyli nie jestem tutaj, aż taki samotny jak myślałem. Fajnie się gadało, ale muszę iść się wypakować. Narka!- zawołał, znikając z mojego pola widzenia.
*Diego*
Co ten nowy sobie myśli? Ledwo co przyjechał, a Violetta już rzuca się na niego. Ciekawe co na to Verdas.
Nie mogąc wytrzymać całej tej szopki wyszedłem z auli prosto do sali muzycznej. Wziąłem do ręki jedną z gitar i zacząłem grać na niej moją piosenkę. Gdy zagrałem ostatnią nutę, za sobą usłyszałem klaskanie. Odwróciłem się. Przede mną stała blondynka. Z tego co pamiętam miała na imię Ludmiła.
Odłożyłem instrument i spróbowałem ją wyminąć, lecz ona zagrodziła mi drogę.
-Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia- powiedziała, kładąc lewą rękę na biodrze.
-A to ci zbieg okoliczności. Ja także. Odsuniesz się, pozwolisz mi przejść i zapomnisz o swojej głupiej ofercie- syknąłem.
-Nawet jeśli wiem jak możesz zaliczyć Violettę?- zaśmiała się.
*Violetta*
Promienie słońca oświetlały moją blado różową skórę, gdy przechadzałam się ulicami Buenos Aires. Tę chwilę musiał jednak ktoś zepsuć. Czarny samochód zatrzymał się kilka centymetrów ode mnie. Ciemna szyba opuściła się, ukazując twarz mojego taty.
-Co tym razem?- westchnęłam.
-Nie możesz chodzić sama!- zawołał oburzony.
Wzięłam głęboki oddech. Rozejrzałam się do wokół. W oddali zauważyłam idącą Angie. Pomachałam do niej, po czym pobiegłam w jej kierunku. Za sobą usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Pociągnęłam guwernantkę w stronę najbliższej kawiarni, mając nadzieję, że chociaż tam tata nie zrobi mi awantury.
-Udawaj, że tu się ze mną umówiłaś- szepnęłam jej na ucho.
Angie uśmiechnęła się. Od razu zrozumiała o co mi chodzi.
*Naty*
 Nigdzie nie mogłam znaleźć Ludmiły. Minęłam salę Angie, jednak zatrzymałam się metr od niej. Jakaś siła kazała mi tam wejść. Lekko uchyliłam się i zajrzałam do środka. Przy klawiszach stał Maxi. Ze słów wywnioskowałam, że gra "Te creo". Przegryzłam dolną wargę. Miał taki śliczny głos. Stop! O czym ja mówię?! Ehh... Tak kocham Maxi'ego, ale już przez Ludmi raz go już straciłam. Strasznie wtedy cierpiałam. Nie chcę znów przechodzić przez to samo.
Odsuwam się od drzwi o krok, z zamiarem ucieczki. Jednak coś mnie zatrzymuje: ręka na moim nadgarstku. Jadę wzrokiem po ramieniu, aż docieram do twarzy. Czuję jak moje uczucia do niego wracają silniejsze niż wcześniej. W kącikach oczu zbierają się łzy. Chłopak ściera mi je kciukiem. Zaciskam mocno oczy, próbując powstrzymać dalszy wypływ cieczy. Po chwili czuję jego usta na moich.
-Posiadasz swój blask Natalia, nie zmarnuj tego- powiedział odchodząc.

wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział XIII

-Mogę cię o coś spytać?- spytałam.- Dlaczego zaśpiewałeś tą piosenkę dla mnie?
-Może, to śmiesznie zabrzmi, ale... ale t-to- zaczął się plątać w słowach. Cicho się zaśmiałam, po czym przytuliłam chłopaka.- To był impuls. Jesteś na mnie zła?
-Nie niby dlaczego?- zdziwiłam się.- Po prostu chciałam, abyś był ze mną szczery. I byłeś.
  Ponownie wtuliłam się w jego tors. Pierwszy raz od dłuższego czasu czułam się przy jakimś mężczyźnie bezpiecznie. 
*Violetta*
Dlaczego Diego śpiewał dla mnie? Przecież on mnie wogle nie zna.
-Leon, możemy już stąd iść?- spytałam się chłopaka.
-Eee... Tak, jasne- powiedział, po dłuższej chwili.
   Bez słów wyszliśmy ze Studio. Postanowiłam, że powiem tacie prawdę, ale to dopiero jak dostanę się. Wiem, że dużo ryzykuję, ale nie potrafię żyć w kłamstwie. Tak rozmyślając doszłam z szatynem pod mój dom. Na pożegnanie przytuliłam go. W chwili gdy się od niego odsunęłam, on spojrzał mi prosto w oczy. Stosunkowo zmniejszał odległość między nami. Dzieliło nas już tylko kilka milimetrów. Ale zawsze coś musi nam przeszkodzić. Jak na złość w drzwiach stanął mój tata. 
-Violetta!- krzyknął przerażony.
-Do jutra Leon- pożegnałam się z chłopakiem, na co on mi odpowiedział tym samym. 
  Bez żadnych wyjaśnień minęłam tatę i skierowałam się w stronę mojego pokoju. 
-Zatrzymaj się!- zawołał, gdy byłam na schodach.- Violetto! Mówię do ciebie!
-Tak?- spytałam, bez grama entuzjazmu. Wiedziałam, że zaraz pewnie wygłosi jakieś kazanie.
-Co to za krzyki?- usłyszałam głos Angie.- Panie Germanie, dlaczego pan krzyczy na Violette? Nic takiego nie zrobiła.
-Nic?!- zdenerwował się.- Prawie pocałowała się z jakimś chłopakiem, którego nie znam!
-Ale ja go znam i to DOSKONALE- wtrąciłam, dając nacisk na ostatnie słowo.
-German ona ma 17 lat, nie jest już małą dziewczynką- powiedziała, broniąc mnie. Dlaczego teraz zwróciła się do mojego taty po imieniu? Zaraz, zaraz... Co ona powiedziała?
-Skąd wiesz ile mam lat?- zdziwiłam się.
-Właśnie skąd?- dołączył do mnie mój tata. Choć raz się zgadzamy.- Przecież ci tego nie mówiłem..
_____________________________________________________
Czy Angeles powie im prawdę? Czy znów stchurzy? To w następnym rozdziale ;)

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozdział XII

Śpiewałam tylko dla niego, nie obchodziła mnie reszta. Liczył się tylko on i ja. 

Ahora sabes que
yo no entiendo lo que pasa
sin embargo sé
nunca hay tiempo, para nada


Pienso que no me doy cuenta
y le doy mil y una vueltas
Mis dudas me cansaron
ya no esperaré

Y vuelvo a despertar
en mi mundo
siendo lo que soy
Y no voy a parar
ni un segundo
mi destino es hoy

Y vuelvo a despertar
en mi mundo
siendo lo que soy
Y no voy a parar
ni un segundo
mi destino es hoy

Nada puede pasar,
voy a soltar
todo lo que siento,
todo, todo
Nada puede pasar
voy a soltar,
todo lo que tengo,
nada me detendrá

Ahora ya no sé
lo que siento va cambiando
Y si el miedo que
abro puertas, voy girando

Pienso que no me doy cuenta
y le doy mil y una vueltas
Mis dudas, me casaron
Ya no esperaré

Y vuelvo a despertar
en mi mundo
siendo lo que soy
Y no voy a parar
ni un segundo
mi destino es hoy

Y vuelvo a despertar
en mi mundo
siendo lo que soy
Y no voy a parar
ni un segundo
mi destino es hoy

Y vuelvo a despertar…
en mi mundo
siendo lo que soy

Y no voy a parar (No quiero parar)
ni un segundo (No voy a parar…)
mi destino es hoy (No, no, no)

Y vuelvo a despertar (No voy a parar)
en mi mundo (No quiero parar…)
siendo lo que soy (No, no, no quiero parar…)

Y no voy a parar (No, no, no quiero parar)
ni un segundo (No voy a parar…)
mi destino es hoy (No…!)

Nada puede pasar,
voy a soltar
todo lo que siento,
todo, todo
Nada puede pasar
voy a soltar,
todo lo que tengo,
nada me detendrá 
 -Dobrze. Jutro odbędzie się egzamin z tańca. Dobrze się na niego przygotuj- powiedział Pablo,  gdy skończyłam. 
  Z uśmiechem na twarzy wyszłam z sali. 
-Świetnie ci poszło- przyznał chłopak, na co ja tylko rzuciłam mu się na szyję.
-Violetta byłaś świetna!- zawołał Maxi, podchodząc do mnie razem z Francescą i Camilą.
-A  więc to jest imię tej piękności- dobiegł mnie czyjś głos, osoby stojącej za mną. Nigdy wcześniej go nie słyszałam.
-Znamy się?- spytałam.
-Jeszcze nie, ale poznamy się. W końcu jeśli mam zostać twoim chłopakiem będziesz mu...
-Ona nie ma zamiaru być twoją dziewczyną. Jesteś nowy w tym studiu więc coś ci powiem. Ja i Violetta jesteśmy razem, czy ci się to podoba, czy nie- przerwał mu Leon. Widać było po nim, że jest wściekły. Nie dziwię mu się. Na jego miejscu podobnie bym zareagowała.
-Słuchaj nie znam cię, nie wiem nawet jak masz na imię...
-Diego- przerwał mi szatyn.
-Co z tego?- oznajmił mój chłopak.
-Diego, teraz twoja kolej!- krzyknął Gregorio.
-Życz mi szczęścia piękna- powiedział chłopak, po czym wszedł do sali, gdzie jeszcze niedawno ja byłam. Znam tego gościa z jakieś 15 minut, a już wkurzył mnie i Leona. Spojrzałam na mojego chłopaka. Nadal kipiał złością, więc się w niego wtuliłam. Od razu się trochę rozluźnił.
-Chodźcie zobaczymy jak ten pacan śpiewa- zaśmiała się Camila.
*Diego*
-Dobra co takiego nam zaprezentujesz?- spytała się mnie nauczycielka śpiewu niejaka Angie.
-Zaśpiewam piosenkę własnego autorstwa- powiedziałem, na co jury popatrzyło na mnie z uznaniem. Wiedziałem, że tak zareagują.- Maestro muzyka!
  Gdy usłyszałem melodię poczułem się w swoim żywiole.
(Go...)
(Si...)
(Escucha....)
(Shhh...)

Escucha y siente
Sube el volumen vas a enloquecer,
enloquecer, enloquecer, oh...
Entiende y siente
De corazones rotos soy el rey
Yo soy el rey, soy el rey, oh...
Perdiendo el control 
 
Dime el ritmo ponte a bailar
Ven conmigo déjate besar
Yo sé te va a gustar,
mi estilo te va a conquistar
Mis pies te mueve al compás,
se que no lo puedes evitar
No intentes luchar ,
Mi estilo te va a Conquistar

  

Nagle spojrzałem w stronę drzwi. W nich stała ona. Odwróciłem się w jej stronę. Teraz śpiewałem do niej. Widać było, że się speszyła. Nie dziwię się jej. W końcu niedługo będę  jej chłopakiem.


Y es que yo soy así
Mi vida es alocada
Sin red y voy a mil
Mi ley es doble o nada
Y es que yo soy así
Con solo una mirada
Vas a quedar de mi
Por siempre enamorada
 
Todo cambia
Cuando te acercas a mi
Tus ojos me hace sentir
Que estoy volando , volando

Tu presencia, mi mundo completa
te haré mi princesa
Hoy con un Beso
Perdiendo El control

Mis pies te mueve al compás
se que no lo puedes evitar
no intentes luchar
(One , two , tree , four)

Y es que yo soy así
Mi vida es alocada
Sin red y voy a mil
Mi ley es doble o nada
Y es que yo soy así
Con solo una mirada
Vas a quedar de mi
Por siempre enamorada

 
Cały czas próbowałem patrzeć jej w oczy, niestety ona co chwilę je chowała. Muszę ją zdobyć. Nieważne jak, zrobię to.
*Francesca*
Od razu po występie Violi wyszłam ze studia. Byłam dzisiaj od rana jakaś nie w rosie. A może w sosie? A z resztą nieważne. W chwili, gdy podeszłam do popcorniarza, jakiś chłopak na mnie wpadł. Oblał mi całą górę sukienki koktajlem z truskawek.
-O nie moja nowa sukienka!- krzyknęłam załamana. Szybko wyjęłam z torebki chusteczki nawilżające,  którymi chciałam to sprać. Jednak nieznajomy mnie uprzedził.
-Bardzo cię przepraszam!- zawołał.- Ja... nie chciałem! Po prostu śpieszę się na przesłuchania do...
-Do Studio?- przerwałam mu. Dopiero teraz podnosząc głowę, spojrzałam na niego. Może to śmiesznie zabrzmi, ale chyba się w nim zakochałam. Nie mogłam oderwać od niego wzroku.
-Tak, wiesz może czy jeszcze trwają?- spytał z nadzieją w głosie. 
-Oczywiście- powiedziałam, wracając na ziemię.- Właśnie z tamtąd wracam.
-Też się zgłosiłaś do Studia21?
-Nie, ja tam się uczę od roku. A tak wogle jestem Francesca- przedstawiłam się. 
-Marco. Wiesz mam prośbę. Może poszłabyś ze mną na to przesłuchanie, strasznie się go boje- wyznał.
-Jasne- zgodziłam się. 
  W drodze do Studia lepiej się poznaliśmy. Chłopak nawet zaprosił mnie na spacer po przesłuchaniu. Bez wahania się zgodziłam. W chwili, gdy weszliśmy do środka, Gregorio zawołał "Marco Taveli!". Teraz wiem jak chłopak ma przynajmniej na nazwisko.
Brunet zatrzymał się przy drzwiach i zamiast wejść do środka zawrócił i podszedł do mnie.
-Wejdziesz tam ze mną?- poprosił. Kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam. Chłopak wziął mnie za rękę i razem weszliśmy do sali. Nie powiem troszkę się tym speszyłam. 
-Możesz już zaczynać- powiedział Beto, po czym z odtwarzacza poleciała melodia do „Entre tu y yo”. Dobrze pamiętam tą piosenkę. Tomas kiedyś też ją śpiewał na przesłuchaniu. I to on kiedyś też mi się podobał. Ale to już przeszłość. Teraz liczyło się to, że Marco śpiewa... dla mnie?!
Si no hay nada que decir,
Ni nada de que hablar
No hace falta explicarte...
Si guardas todos los secretos de mi vida
Y de mis sueños, si lo sabes...

Eres la única canción
Que siempre escribiré
Siguiendo mis latidos...
Cada palabra, cada nota que me das
Me hace sentir que estoy contigo.

Es conexión entre tú y yo,
En cada verso de esta canción
Tu voz y la mía...
En cada acorde en cada rima.
Es conexión entre tú y yo,
En cada verso de esta canción...
Es tan distinto junto a ti
Soy lo que soy si estas aquí.
 
Ale jak? Dlaczego?! Nic nie rozumiem. 
-Fran dobrze się czujesz?- usłyszałam głos chłopaka, który najwyraźniej już wyszedł z sali. Dopiero jego słowa sprowadziły mnie na ziemie, znowu tego dnia.
-Mogę cię o coś spytać?- spytałam.- Dlaczego zaśpiewałeś tą piosenkę dla mnie?
__________________________________________________________________________________
Po długiej przerwie w końcu jest. Pewnie pytacie dlaczego tak długo, otóż dlatego, że miałam karę, znowu. Dzisiaj rodziców nie ma w domu, a ja do szkoły nie szłam, bo brzuch mnie bolał. Więc skorzystałam z okazji i napisałam rozdział :D Nie zanudzając was .. Zapraszam do głosowania w ankiecie ;)

Rozdział

poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział XI

Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Rano obudził mnie bardzo dziwny sen. Był w nim Leon i tamtej chłopak, którego widziałam w studiu. Chyba miał na imię Tomas. Bili się o coś. Obok stała jakaś dziewczyna w czarnych włosach do ramiom. I wtedy się obudziłam. Byłam cała spocona, chodź w całym pokoju było chłodno jak w kostnicy. Bez namysłu pobiegłam pod prysznic trochę się odświeżyć. Ledwo co wyszłam usłyszałam pukanie do drzwi. 
-Proszę!- krzyknęłam. 
 Po chwili w drzwiach stanęła Angie. 
-Violu, jesteś już gotowa? Za pół godziny masz przesłuchanie. I na dodatek ktoś tam na ciebie czeka.
-Kto taki?- spytałam znikając w mojej szafie.
-Zobacz sama- rzuciła wychodząc.
Narzuciłam na siebie różową zwiewną kurtkę i zbiegłam po schodach.
-Co ty tu robisz?- spytałam, widząc w pokoju bruneta. 
-Chcę pogada...
-Mówiłam ci już, że nie. Nie wiem nawet jak mnie znalazłeś. I jeśli stąd nie wyjdziesz...- przerwałam, bo zobaczyłam znajomą mi postać w ogrodzie.
-Jeśli stąd nie wyjdę,  to co zrobisz?- spytał.
 Nie odpowiedziałam, tylko  wyszłam przez drzwi balkonowe. Nerwowo zaczęłam rozglądać się. Przecież to mi się nie mogło przywidzieć. Widziałam go. Nie przywidziało mi się. 
-Szukasz kogoś?- usłyszałam głos zza rogu domu.
Spojrzałam w tamtą stronę. Pierwsze co zobaczyłam to szeroki uśmiech. Dobrze wiedziałam do kogo należał. Szybko podbiegłam do jego właściciela. Pech chciał, abym się potknęła i wpadła na Leona. Oboje upadliśmy na trawnik. Ja na nim, a on pode mną. Gdyby nie to, że za nami "ktoś" odchrząknął pewnie połączyliśmy by usta w pocałunku. Oboje wstaliście i otrzepaliście się z trawy i piasku.
-Ten palant znowu ci się naprzykrza?-spytał Leon, zbliżając się do bruneta.-Odczep się od mojej dziewczyny!
-Jak to dziewczyny?- zdziwił się.
-Tak dziewczyny- powiedziałam podchodząc do szatyna i łapiąc go za rękę.- I mam nadzieję, że ktoś kogo LEDWO znam nie ma z tym problemu. 
-Nie skąd..- powiedział, spuszczając głowę.- Muszę iść. Lekcje się niedługo zaczną. Cześć.
                                                    ***
-Jesteś gotowa?- spytał Leon, gdy dotarliśmy pod salę, w której miało być przesłuchanie.
-Tak. Na pewno- powiedziałam niepewnie.
-Zanim wejdziesz, chcę, abyś kogoś poznała- powiedział, pokazując do dwóch dziewczyn i jednego chłopaka, aby podeszli.
 -To jest Maxi, Cami i Fran- wyjaśnił.- Pomogą ci na przesłuchaniu. 
-Hej jestem Violetta- przywitałam się.
-Miło cię poznać- powiedział Maxi.
-To co idziemy?- spytała Fran, pokazując na drzwi. 
-Tak. No to do dzieła!- krzyknęłam podchodząc do drzwi.
-Witam, jestem Pablo- przywitał się facet z zarostem.- Wejdź na scenę i zacznij.
Zrobiłam to co rozkazał. Poczułam dziwne uczucie w brzuchu. Spojrzałam w stronę drzwi. W nich stał Leon. Trema od razu mi minęła. Kiedy poleciała melodia, zaczęłam śpiewać. Śpiewałam tylko dla niego, nie obchodziła mnie reszta. Liczył się tylko on i ja...
______________________________________________________
No i tak prezentuje się rozdział XI przepraszam, że tak długo. Miałam karę -,-