*Violetta*
I znowu z Buenos Ares! Jak ja kocham to
miasto! Kiedy byłam mała mieszkałam tutaj. Potem moja mama zmarła i
przeprowadziliśmy się do Madrytu. Mam nadzieję, że odnajdę się w tym
mieście. Tak jak w tamtym. W drodze do starego domu zauważyłam duży
budynek z napisem "Studio 21". Ciekawe co tam jest. Może jakaś szkoła?
-Tato co to jest "Studio 21"?- spytałam się.
Nie usłyszał. Ciekawe o
czym tak myśli.
- Tato!- powtórzyłam głośniej.
-Tak?- ocknął się.
-Violetta pytała się o to "Studio 21" cokolwiek to jest- odezwała się
moja guwernantka, za którą niezbyt przepadałam.
-Ach to... to jest taka
szkoła muzyczna, do której nie pójdziesz- uprzedził tata.
-Ale skąd
wiesz jakie ja chce zadać pytanie?
-Kochanie,- zwrócił się do mnie.-
znam cię od 17 lat, więc wiem, że zadasz takie pytanie.
-Ale tato...
-Żadnego ale.
-Dobra skoro tak to ja się do ciebie nie odezwę-
powiedziałam odwracając głowę.
-Czyżby?- zaczął mnie łaskotać.
Próbowałam się nie śmiać, ale nie potrafiłam. To było silniejsze ode
mnie. Nagle tata przestał. Otworzyłam oczy, aby zobaczyć powód
"zawieszenia broni" jak to nazywaliśmy. Zobaczyłam jak mój tata wysiada z
samochodu. Wyjrzałam za okno. Okazało się, że byliśmy pod domem. Szybko
odpięłam pas i zrobiłam to samo co tata i reszta. Wzięłam walizkę od
kierowcy i ruszyłam w stronę domu. W drzwiach powitali mnie Olga i
Ramallo. Szybko ich przytuliłam i spytałam gdzie jest tata razem z
guwernantką. Dowiedziałam się tylko, że rozmawiają, bo kobieta chce
odejść. "Super, w sumie to nigdy jej nie lubiłam"- pomyślałam.
Zawiadomiłam Olgę, że wychodzę się przejść. Nie czekając na odpowiedz
szybko wybiegłam z pomieszczenia. Postanowiłam, że udam się do "Studio
21". Cały czas miałam ten budynek w głowie. Droga do niego nie była taka
trudna. Kiedy chciałam wejść do środka usłyszałam piękny męski głos:
-Pomóc ci w czymś?
Odwróciłam się i zobaczyłam jego właściciela. Był
trochę wyższy ode mnie, i wyglądał tak:http://i.pinger.pl/pgr450/433c468e000ad8b951e82c73/JORGE.jpg.
Mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Tak, to znaczy nie, znaczy wprowadziłam
się niedaleko i chciałam trochę pozwiedzać- nie potrafiłam złożyć moich
słów z zdanie.
-Rozumiem... chyba- zaśmiał się.
-A tak wogle jestem
Violetta- przedstawiłam się.
-Leon- powiedział ze swoim pięknym
uśmiechem.- Może dasz się zaprosić na mały spacer po okolicy? Pokaże ci
gdzie co jest.
-W sumie wiem gdzie co jest, bo kiedyś tu mieszkałam, ale
z chęcią się z tobą przejdę- powiedziałam i uśmiechnęłam się
najpiękniej jak umiem.
Spacerowaliśmy tak chyba z dwie może trzy
godziny. I przez ten cały czas rozmawialiśmy i lepiej się poznawaliśmy.
Powiedziałam mu nawet o mojej mamie. O tym, że była piosenkarką. Nie
wiem nawet kiedy umówiliśmy się na następny dzień. Ale tego dnia
spotkała mnie jeszcze jedna niespodzianka. Leon zaprosił mnie do studia
na jedne zajęcia. Była to lekcja śpiewu. Prowadziła ją Angie...
___________________________________________________________
I jest rozdział I rozdział drugi już niedługo :)
Wow! Świetnie piszesz! Już nie mogę się doczekać dalszych losów Vilu i Leośka<3 Pozdrawiam<3/ Kasia
OdpowiedzUsuńDziękuje;*
Usuń